14#NIE MA TO JAK (Z)WRACAĆ

Siri nie wie, co powiedzieć. Niezłe, co? Może dlatego, że (żre) nadal ma 17 poziom, jeszcze nie odkryła Epony, a Dolinę Złotych Wzgórz udało jej się odblokować dopiero na poziomie 16. No ale kto jak kto, Siri by rekordów nie biła? Hola, hola, dzika wola, oczywiście, że tak. Są na to niezbite dowody, jednakże to zbyt długa historia jak na nasze bajania. Zapiszmy zatem, co następuje:

1. Mistfall zostało odkryte. Koniec. Fajnie było, na królikach się skończyło.
2. Trochę koni przybyło.
(3. Trochę się przytyło.)
4. Przeobraziło.
5.Skończyło.

Wróćmy do wydarzeń najbliższych: Nightdust został uratowany przez Siri dokładnie 10 maja, jakieś parę miesięcy po ostatnich zadaniach, kiedy tak w sumie już powinien umrzeć od eksperymentów Pana Anwira, ale nie. Od tamtych wydarzeń minął bowiem magicznie jeden dzień. Oto znów ruszamy z Madison na tajną misję. Tu muszę przytoczyć cytaty, inaczej się nie da, mała Madison miażdży wrogów na pewno siłą własnej wyobraźni.



 




Skoro już Madison nauczyła niesforną Sir jak być agentem, a trwało to niezmiernie długo, udało im się razem wleźć...........................w jeszcze większe tarapaty. A gdzieżby indziej.

Znalazły Nightdusta. Ten jednak wyglądał ździebko jakby coś było niehalo.

Ździebko tylko, jak widać.

Następnie powypuszczały wszystkie konie, na końcu samego czarnego konia tej opowieści. Oczywiście ten zaczął szaleć niemiłosiernie, nie poznawał Madison....Blalalaalallala. Wpadł nierozgarniętyTataMadisonEryk, zabrał resztę koni, a Siri i Madison zostawił jak zwykle na lodzie. Oczywiściasto, pojawił się niedługo i nasz czarny charakter. Powitajcie potwo...Pana Anwira.






I wtedy Siri coś sobie uświadomiła...





No jasne, nie ma to jak zapomnieć o Gollumie...eeee....czarnym koniu naszej opowieści. Ale spokojnie, gawiedzi, Siri udało się uspokoić Nightdusta oraz przekonać go, że amam Anwir, a nunu Siri i Madison.



No i tu dochodzimy do kluczowego momentu naszej historii, gdy...

...coś się spierdzieliło ze światłem w magazynie.


Zaraz po tym wstrząsającym wydarzeniu Pan Anwir doszedł do wniosku, że w sumie to swoje serum może użyć na sobie, by stać się superowo ponadludzki. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, debilizm wygrał z rozumem i pierwszym człowiekiem, na którym został wypróbowany specyfik Pana Anwira był sam Pan Anwir. Zmienił się w potwora i ganiał nasz zespół superbohaterów po mieście Jorvik. W końcu udało się go przyskrzynić na molo 13 z pomocą Eryka. Konie popłynęły promem na Półwysep cośtamcośtam, gdzie mieszka Madison. Bo musicie wiedzieć, że rodzinka dziewczynki zjawiła się magicznie tuż po przyskrzynieniu Anwira. Takie buty. Rąk se brudzić nie chcieli...

 
 













Tu kolejny zwrot akcji-nie udała nam się z Madison ucieczka przed Anwirem i oto co wyszło. Musiałam jeszcze raz brać się za tę ucieczkę po ponownym zalogowaniu...To jest życie jak w Madrycie w Star Stable Online.




 Madison i jej cudowne opowieści.






W czasie gdy konie odpływały szczęśliwie na wyspę zdarzyło się coś jeszcze... Jak to w bajkach bywa.


I w ten sposób pomocnik Pana Anwira ponownie trafił do wody, bo to jemu nie można już było ufać. A wcześniej to chyba załatwił go potwór-Anwir. Także porty były zmoczone dwa razy.


Pod koniec tej opowieści Siri i Madison wróciły na ten nieszczęsny półwysep, którego nazwy nie pamiętam, poszły zagadać na śmierć biednego pustelnika Hermita, a Nightdust okazł się magiczny. Dzień jak co dzień w Jorvik.

Acha, w tej opowieści konie zyskują głos. (I własne prychowe dymki.)


Ciąg dalszy przygód nastąpi. Ale może jutro.


Komentarze

Popularne posty